Wyrok śmierci

dead_under_the_bed_by_shiskababe

CZASAMI W ŻYCIU NAPOTYKAJĄ NAS RÓŻNE NIESPODZIEWANE SYTUACJE, KTÓRE STAWIAJĄ NAS POD ŚCIANĄ I DŁUGI CZAS MUSI MINĄĆ BY DOJŚĆ DO SIEBIE, ALE NA PEWNO WIADOME JEST TO BY NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ I WALCZYĆ DO UTRATY SIŁ, KTÓRYCH NAPRAWDĘ JEST W NAS DUŻO JEŻELI TYLKO TEGO CHCEMY.

Tak kruche kości, delikatne ciało, w pewnym momencie dziewczę oniemiało…

Tak cicho, szeptem modlitwę odmawiało…

Boso ściężką przed siebie podążało i za niczym wcale się nie oglądało.

Wielkie krople łez spadały i w błękitny strumyk się zamieniały.

Droga, którą podążać dziewczę chciało złotą łuną pojaśniało.

Pojawiła się nadzieja od Niebieskiego Dobrodzieja, lecz wnet zanikło wszystko i zrobiło się jedno wielkie pobojowisko.

Zamiast radości smutek na twarzy ktoś wyrysował i szczęśliwe życie z pamięci wykasował.

Tyle żalu, tyle bólu w jednej małej istocie, a radości nie zazna nawet w największej kwocie.

Nic nie pomoże o Mój Drogi Boże… Gdzie swe dziecię zostawiłeś, czy gdzieś je w biegu zagubiłeś?

A może to taka lekcja życia, by coraz więcej było do pokonania i zdobycia?

Jak pokonać szeroką rzekę gdy czuję się nad sobą ludzką rozwściekę?

Upadać tak łatwo, tak łatwo lecieć w dół nie łapiąc się niczego, nie hamując prosto w niechcianym miejscu po prostu lądując.

Gdzie ta siła? Gdzie ta wiara? Czy ona zawsze była taka mała?