DOTYK ANIOŁA #7

sun-622740_1920

CZASAMI TRZEBA ZMIENIĆ W SOBIE COŚ, BY MÓC ZMIENIĆ RESZTĘ.

 

Jeżeli człowiek chce coś zmienić w życiu to zawsze pierwsze powinien zacząć od siebie.

Na zapleczu mieści się dosyć ciasna kuchnia, która jest cała biała z elementami srebra. Znajdują się tu różne przyrządy, które może i kiedyś gdzieś widziałam.

Theo wyciąga z lodówki mięso i ser żółty, a później z szafki długie żółte nitki. Po krótkiej chwili Theo podaje mi jakiś dziwny przyrząd z oczkami, który nie wiem do czego służy.

-Lisa, to jest tarko i na tym zetrzesz ser. Popatrz nauczę Cię żebyś się nie skaleczyła.

Zaczęłam uważnie przyglądać się temu co robi i po momencie sama już nauczyłam się ścierać ser.

Theo zajął się mięsem i długimi żółtymi nitkami, czyli jak się okazało makaronem, który znałam ale nie wiedziałam, że może być aż tak długi.

-Czy wiesz, że spaghetti jest daniem włoskim?

Nawet nie wiedziałam co to jest i co to znaczy i że to danie włoskie… Odpowiadam:

– Nie wiedziałam…

-Pewnie nawet nie wiesz co to są Włochy, to powiem Ci jest to kraj mieszczący się w Europie jest naprawdę tam bardzo pięknie. Byłem tam jak miałem sześć lat z rodzicami, mam stamtąd piękne wspomnienia…

Widziałam, że rozmarzył się, a widok jego szczęścia namalował mi uśmiech na twarzy.

-Bardzo mało mówisz, może coś opowiesz mi o sobie?

-Nie ma o czym mówić…

-Taka ładna dziewczyna i nie ma o czym opowiadać? Przypuszczam, że jesteś naprawdę pokrzywdzona przez los, a także widzę, że jesteś bardzo głodna! Więc zapraszam do stołu.

Szybko przerwał rozmowę i ruszyliśmy w kierunku głównej Sali do jednego ze stolików.

Theo odsuną mi krzesło i kazał usiąść, postawił przede mną talerz.

-Jedz, bo jesteś bardzo szczupła i wyglądasz na wygłodzoną.

Taka była prawda ale nie chciałam żeby aż tak było to bardzo widać. No ale jak ja mogłam cokolwiek ukryć?

Wzięłam widelec do ręki, który na szczęście wiedziałam jak użyć, bo często przyglądałam się ludziom jak jedzą cokolwiek. Starałam jeść się powoli ale wcale mi to nie wychodziło… Jedzenie jest naprawdę pyszne wchłonęłam szybko i czułam, że w końcu mój brzuch jest pełny.

-No mała naprawdę byłaś głodna, może chcesz jeszcze?

Pokręciłam głową i odpowiedziałam:

-Dziękuję…

-Lisa ja teraz muszę zając się pracą… Chce powiedzieć Ci że zawsze możesz do mnie przyjść, a ja Cię nakarmię. Nie mam na celu urażenia Ciebie ale po prostu chciałbym pomóc.

Szybko uciął temat głodu. Popatrzył się na mnie wnikliwie. Ten wzrok przeszył każdą część mojego ciała.

-Będę czekał na Ciebie dziś wieczorem, zrobię coś dobrego.

Obrócił się i poszedł na zaplecze. Przez chwilę stałam jak słup soli, ocknęłam się i wyszłam.

Cały dzień jeszcze przede mną. Myślę o słowach Theo. Mówił żebym przyszła wieczorem, ale czuję się w jakiś sposób skrępowana, a najbardziej tym że nie jestem normalną dziewczyną, która może spotkać się bez żadnych przeszkód z facetem, który jej się podoba. Pewnie najwięcej ograniczeń kryje się w mojej głowie. No ale jak one mogą zniknąć skoro żyje biednie, nie mam żadnej rodziny i jestem sama, a w dodatku nie mogę się odbić od dna w którym jestem…

Słońce przedziera się przez chmury oślepiając mnie, w zasadzie teraz już nic nie widzę i nic nie wiem…

Przechadzam się przez miasto obserwując ludzi. Każdy się do czegoś spieszy, a ja w zasadzie tylko do lepszego życia. Muszę w końcu jakoś coś osiągnąć. Teraz gdy poznałam Theo chce się zmienić, chce być lepsza. Czuję, że za mało się starałam i nie wykorzystywałam wszystkich moich szans dostatecznie. Żyłam żeby przetrwać, a nie robiłam wszystkiego żeby było mi naprawdę dobrze. Tak, nie miałam motywacji. Teraz ją mam…